Wczorajszy dzień był pełen wrażeń.
Pani w recepcji, jak się spodziewałam niestety nie grzeszyła kompetencją. Pomijając fakt, że zostaliśmy drugi raz zarejestrowani na ponowną wizytę kwalifikacyjną do rządówki.
Na szczęście zachowałam przytomność umysłu - grzecznie wytłumaczyłam Pani, że chcemy po prostu porozmawiać o komercyjnym programie z LEKARZEM!!
Sposób potraktowania nas z jednej strony pozostawia troszkę do życzenia.
Pani doktor (Sowińska) udawała, że nas pamięta.... Natomiast test z pamięci oblała. Pomyliła na maksa przypadki (założyła, że problem jest ze mną )
Kiedy wspomnieliśmy o komercyjnym programie, zaproponowała nam najtańszą wersję, w której skład nie wchodzą prawie żadne procedury - szybko wypytałam jakie procedury zostaną w naszym przypadku wykorzystane i wtedy już okazało się, że standardowy program można rozbić o kant d....
Dość szybko okazało się, że załapaliśmy się na długi protokół z antagonistami GnRH czyli najpierw będę wyciszana środkami antykoncepcyjnymi, co rozpoczęło się wczoraj, potem, po 14 dniach (17.11) zostanie włączony kolejny lek agonista GnRH (Gonapeptyl, Decapeptyl lub Dipherelina), które hamują przedwczesny wyrzut LH (przedwczesną owulację) i stosowane są w celu rozpoczęcia wzrostu pęcherzyków.
Po tym czasie otrzymam hCG, ludzką gonadotropinę kosmówkową w celu wywołania kontrolowanej owulacji (ok 8.12 - 10.12. - 12.12) i wówczas zostanie pobrane pęcherzyki oraz nasienie.
W warunkach labo. zostaną zapłodnione i będą hodowane do 5 doby do stadium blastocysty, co zwiększa szansę zagnieżdżenia. Jest to oczywiście dodatkowo płatne ( w naszym programie w cenie)
Po 5 dobach od pobrania zapłodnione pęcherzyki zostaną umieszczone w macicy.
To w wielkim skrócie.
Dostaliśmy skierowania na mnóstwo badań ( dla mnie 24 badania krwi, dla T. 4) Po raz pierwszy widziałam taką ilość na raz zleconych badań.)
Zostało mi pobrane 5 ampułek krwi, Połówkowi chyba 3.
Z powodu teratozoospermii (złej morfologii plemników) od razu dostaliśmy skierowanie na badanie fragmentacji DNA nasienia.
Oczywiście od razu okazało się że poza podstawową opłatą (10 490 zł) musimy zapłacić za to badanie 500 zł. Bo nie jest one ani refundowane, ani nie mieści się w programie.
BYc może trzeba będzie zapłacić za kilka dodatkowych badań....m in: separacja plemników
W programie na który się zdecydowaliśmy w cenie znajdują się niektóre procedury ułatwiające zapłodnienie. Jest możliwość (po wyrażeniu zgody przez lekarza koordynatora, umieszczenia w macicy 2 zarodków. Jest możliwość, że zarodki się podzielą.... Chyba jednak będziemy chcieli umieszczenia 2 ! Jeżeli oba się zagnieżdżą - będziemy zaklinać aby się nie podzieliły....
Dwa zarodki, to dwukrotnie większa szansa, że któryś się przyjmie.
Niestety okazało się, że w każdym programie w jest TYLKO 1 PRÓBA zapłodnienia.
Przeżyłam wielki szok, bo nie wiem czemu, wydawało mi się, że są takie próby 3!
Jeżeli uda się pobrać odpowiednio dużą ilość jajeczek, i uda się je zapłodnić, jest możliwość ich zamrożenia ( w cenie) i przechowywania przez rok. Wówczas kolejne próby (rozmrożenie i transfer) kosztują ok 2000 zł. Być może to potraktowałam jako kolejne próby - nie wiem.
W każdym razie w całej procedurze, jest kilka dodatkowo płatnych możliwości zwiększenia szans na zapłodnienie.....
I jak tu, mając JEDNĄ SZANSĘ, nie zapłacić...... Takie to skurwysyństwo !
Podpisaliśmy milion zgód, umów i formularzy. Drugie tyle otrzymaliśmy do domu. Dostaliśmy się też bardzo fajny informator, przystępnie tłumaczący wszystkie etapy, zabiegi i procedury.
Przeczytałam od deski do deski. Zrozumiałam 3/4. Ale w końcu dowiedziałam się, że punkcja (pobranie jajeczek) odbywa sie długą igłą przez sklepienie pochwy.... W znieczuleniu, najczęściej miejscowym - bo po takim, po 4 godzinach możesz opuścić Klinikę.
Niestety musiałam prosić Szwagierkę o pieniądze... Od rodziców otrzymaliśmy po 5000 zł.
Szwagrostwo i ich pieniądze miały być w rezerwie... Potrzebujemy całości....
Już zaczęłam się bać....... co będzie..... grudzień ( od 13.12 do 17.12 - transfer; i 25.12 - 29.12 test sikacz lub badanie bet) będą bardzo nerwowe
W między czasie (spędziliśmy tam ok 6h) pospacerowliśmy po starym mieście. Było pięknie i miło.
Znów skradliśmy kilka romantycznych chwil tylko we dwoje