środa, 18 lutego 2015

czego człowiek nie wiedział

Przezierność karkowa w normie, kości nosowe są.
Dopiero teraz człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę, jak ważne są tak maleńkie kości, jak kość nosowa u płodu...
Będę uczyć się do końca życia

Ważna wizyta za nami...
Choć nie odbyło się bez wpadek, tym razem Karola - lekarza...
Badał nas bardzo dokładnie, mierzył itp...Gzub się wiercił, więc było dość ciężko, po skoczonym badaniu z ulgą zabiera głowicę....kiedy pytam o drugie dziecko....
Zapadła bardzo krępująca cisza, Karol gapi się na mnie z wybałuszonymi oczami i widzę, że zaczyna przetrawiać moje pytanie....
Drugi ????..... po sekundzie, domyśla się o co chodzi....że przecież to bliźniaki i jest jeszcze jeden płód do zbadania.

Widzieć jego skrępowanie - bezcenne. Śmialiśmy się tak, że mało głowicy nie połamałam.

Widzieliśmy nasze Gzuby, widzieliśmy jak się ruszają, niesamowite. Takie malutkie ludziki, choć na razie przypominają małe szkarady...

Chyba zaczyna do nas docierać, że ZOSTANIEMY RODZICAMI!!!
Rodzicami dwójki dzieci...

Lęk miesza się z radością, ale zaczynam zdawać sobie sprawę, jak wiele szczęścia mieliśmy.

poniedziałek, 16 lutego 2015

12 tydzień

Za nami 11, z wielu powodów, trudnych tygodni ciąży.

Początkowa radość, szybko została zastąpiona strachem i lękiem. 

O utrzymanie naszych Gzubów.

Od początku ciąża jest zagrożona
 Kiedy jeden krwiak się absporbował, tudzież - chlustał ze mnie krwią, w jego miejsce tworzy się nowy.
Od 7 - 8 tygodnia ciąży wciąż mam brązowe upławy, które mają znaczyć, że krwiaki zanikają.
Ostatnie badanie, prawie 3 tygodnie temu, potwierdziło, że zarodki rozwijają się prawidłowo.

Jutro kolejne badanie USG, a potem prawdopodobnie, badania prenatalne.
Niby jestem spokojna, ale gdzieś z tyłu głowy, czai się lęk.

Lęk o zdrowie maluchów, 
lęk o to jak sobie damy radę, 
lęk o finanse.

Objawy I trymestru powoli zanikają
 ( to dobrze ???? czy źle ????? kiedy czułam mega mdłości, kiedy wymiotałam ;) - czułam, że wszystko rozwija się dobrze, teraz kiedy mdłości ustępują, pozostaje tylko zmęczenie, choć i ono już nie jest takie duże jak poprzednio, brązowe upławy zanikają, zastanawiam się, czy z dzieciakami wszystko ok, czy ciąża rozwija się prawidłowo....)

Robię się coraz większa/ grubsza/cięższa....
To też nie jest dla mnie łatwe. Odkąd schudłam 23 kg, każdy dodatkowy gram traktowany był jak intruz. Teraz , kiedy zabroniono mi wszelkiej aktywności fizycznej , z rzadka wybieram się na spacer, bo zazwyczaj po  3 - 4 godzinach w pracy jestem już zmęczona, dieta redukcyjna zastąpiona została czymś w rodzaju zdrowej diety, liczba kalorii wzrosła....
kilogramy przybywają jak szalone. 
Martwię się, że tyję za bardzo.... Psycha siada....

Przegląd okolicznych sklepów z akcesoriami dla dzieci, też przyprawił nas o ból głowy...
Ale przynajmniej wiemy juz jaki wózek potrzebujemy, wiemy jakie meble będą nam niezbędne, zaczynamy kupowanie wyprawki.
Wiem, że wcześnie, ale zostało nam zaledwie 6 miesięcy ( choć pewnie mniej), koniec ciąży przypadnie na środek lata, a ja będę ociężała, podróże nie będą wskazane, więc trzeba być przygotowanym wcześniej.

Teraz głownie czekamy na badania prenatalne ( a raczej na ich rezultaty) zaciskając kciuki, aby wszystko było ok,
czekamy również na badania określające płeć dzieci. Bardzo jesteśmy ciekawi. Oboje liczymy na parkę, potem Pan Tata chciałby dwóch synów, a ja oczywiście dwie córeczki...


I tak mija nam czas....zawsze jest powód do zmartwień....

Ale jest też radość, może wciąż trochę przedwczesna...wraz ze wzrostem ciążowego brzuszka, rośnie nasza ekscytacja...
Cieszymy się i lękamy równocześnie.
Dopiero dociera do nas, jak wielkim wyzwaniem będą nasze bliźniaki.