Co mam powiedzieć....jeżeli chcemy mieć dziecko, mogę tylko pokornie powiedzieć - dziękuję.
I nawet nie o to chodzi, że tej wdzięczności nie czuję. Jestem bardzo wdzięczna....
Ale....
Dążyliśmy to tego aby wyprowadzić się "na swoje" aby być NIEZALEŻNYM.
Aby nikt nie miał prawa mówić mi co mam robić....a teraz....czuję się kompletnie do niczego.
Naszą niezależność szlag trafił....no bo niby jak mam teraz powiedzieć - moja sprawa...
Bo to już nie jest tylko nasza sprawa.
Może to nic takiego...
Teraz musimy wszystko utrzymać w tajemnicy przed siostrą męża.... Bo ona jest przeciwko in vitro.
I byłaby wstrząśnięta, że będziemy "MORDOWAĆ" dzieci - i niby jak mam teraz powiedzieć.....wisi mi to, bo to MOJA decyzja, MOJE życie i MÓJ wybór....
Bo to już nie tylko moja sprawa....
Teściowa już (oczywiście nie przy mnie ) skomentowała.... - Tylko co TO będą za dzieci Z TEGO.
Będą miały po 4 rączki i będą zielone. Może będą zionąć ogniem piekielnym....i może mnie w tym usmażą....
Boję się, że tak właśnie będą traktowane przynajmniej przez TĘ część rodziny. Zwłaszcza po takim komentarzu !!
Hmmm.... Dzieci będą NASZE! Moje i Połówka. Nasze !
Najbardziej nie lubię, kiedy swoje zdanie wypowiadają osoby nie wiedzące kompletnie nic w temacie.
Nie wiedzą jak wygląda procedura zapłodnienia pozaustrojowego. Jak wygląda mrożenie zarodków - właśnie ! - zarodków - nie zapłodnionych komórek. I najgorsze jest to, że nawet nie chcą wiedzieć....przecież mogłabym to wyjaśnić, podrzucić lektury, ale....
Z jednej strony czuję radość, że jednak będziemy mieli szansę spróbować, z drugiej strony - czuję niesamowitą presję....niechęć
Dwa bardzo skrajne uczucia...
Wciąż myślę - dzieci..... Chciałabym aby było ich od razu dwoje....
Do wizyty jeszcze 21 dni