poniedziałek, 16 lutego 2015

12 tydzień

Za nami 11, z wielu powodów, trudnych tygodni ciąży.

Początkowa radość, szybko została zastąpiona strachem i lękiem. 

O utrzymanie naszych Gzubów.

Od początku ciąża jest zagrożona
 Kiedy jeden krwiak się absporbował, tudzież - chlustał ze mnie krwią, w jego miejsce tworzy się nowy.
Od 7 - 8 tygodnia ciąży wciąż mam brązowe upławy, które mają znaczyć, że krwiaki zanikają.
Ostatnie badanie, prawie 3 tygodnie temu, potwierdziło, że zarodki rozwijają się prawidłowo.

Jutro kolejne badanie USG, a potem prawdopodobnie, badania prenatalne.
Niby jestem spokojna, ale gdzieś z tyłu głowy, czai się lęk.

Lęk o zdrowie maluchów, 
lęk o to jak sobie damy radę, 
lęk o finanse.

Objawy I trymestru powoli zanikają
 ( to dobrze ???? czy źle ????? kiedy czułam mega mdłości, kiedy wymiotałam ;) - czułam, że wszystko rozwija się dobrze, teraz kiedy mdłości ustępują, pozostaje tylko zmęczenie, choć i ono już nie jest takie duże jak poprzednio, brązowe upławy zanikają, zastanawiam się, czy z dzieciakami wszystko ok, czy ciąża rozwija się prawidłowo....)

Robię się coraz większa/ grubsza/cięższa....
To też nie jest dla mnie łatwe. Odkąd schudłam 23 kg, każdy dodatkowy gram traktowany był jak intruz. Teraz , kiedy zabroniono mi wszelkiej aktywności fizycznej , z rzadka wybieram się na spacer, bo zazwyczaj po  3 - 4 godzinach w pracy jestem już zmęczona, dieta redukcyjna zastąpiona została czymś w rodzaju zdrowej diety, liczba kalorii wzrosła....
kilogramy przybywają jak szalone. 
Martwię się, że tyję za bardzo.... Psycha siada....

Przegląd okolicznych sklepów z akcesoriami dla dzieci, też przyprawił nas o ból głowy...
Ale przynajmniej wiemy juz jaki wózek potrzebujemy, wiemy jakie meble będą nam niezbędne, zaczynamy kupowanie wyprawki.
Wiem, że wcześnie, ale zostało nam zaledwie 6 miesięcy ( choć pewnie mniej), koniec ciąży przypadnie na środek lata, a ja będę ociężała, podróże nie będą wskazane, więc trzeba być przygotowanym wcześniej.

Teraz głownie czekamy na badania prenatalne ( a raczej na ich rezultaty) zaciskając kciuki, aby wszystko było ok,
czekamy również na badania określające płeć dzieci. Bardzo jesteśmy ciekawi. Oboje liczymy na parkę, potem Pan Tata chciałby dwóch synów, a ja oczywiście dwie córeczki...


I tak mija nam czas....zawsze jest powód do zmartwień....

Ale jest też radość, może wciąż trochę przedwczesna...wraz ze wzrostem ciążowego brzuszka, rośnie nasza ekscytacja...
Cieszymy się i lękamy równocześnie.
Dopiero dociera do nas, jak wielkim wyzwaniem będą nasze bliźniaki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz