środa, 6 sierpnia 2014

Minął prawie cały cykl...
Jestem pewna, że nieudany.
Chyba straciłam nadzieję, że uda nam się naturalnie począć dziecko. W związku z tym, na zbliżenia przeszła mi ochota.

Wkrótce znów czeka mnie pobyt w szpitalu,.
Doktor S. zgodził się poprowadzić nasz przypadek do końca. Jakikolwiek on nie będzie. Mimo jego niewielkiej wiedzy na temat leczenia niepłodności ufam mu i wiem, że zrobi wszystko co w jego mocy, aby mi pomóc.
Zgodził się wykonywać wszystkie niezbędne w klinice leczenia niepłodności badania, które jest w stanie zrealizować przez szpital w naszym mieście.
Zawsze służy radą i dobrym słowem, zawsze rozładuje gromadzące się złe emocje....
Tym razem mam zgłosić się kiedy dostanę miesiączkę, myślę, że dziś lub jutro. 
Kiedy znów będę wybierała numer to lekarza - kolejne dźwięki sygnału brzmiące w telefonie, kołaczące się serce....stres - i znów będę musiała powiedzieć te słowa - nie udało się tym razem. ZNOWU!

Ostatni krótki wypad nad morze uzmysłowił mi jak ludzie nie doceniają tego co mają. 
Na plaży kłótnie, rodzice zrzucają opiekę nad dziećmi na siebie nawzajem. Te miny tatusiów, którzy muszą bawić się z dzieciakami w piachu.... Te wrzeszczące, fochające mamusie.....
Rozpłakane dzieciaki.... 
Niewielu ludzi zastanawia się nad tym, jakie to szczęście, że MOGĄ mieć dziecko. Ja wiem, że to nie ich wina, że niektórzy miewają problemy, ale przykre jest to, że ludzie nie doceniają, jakie szczęście ich spotyka, kiedy zostają rodzicami. heh, pewnie na początku się cieszą - mały bobas, dzieciątko - a kiedy pociecha ma lat kilka, kilkanaście, cala radość z narodzin idzie w niepamięć....a szkoda!

Niestety kłopoty z posiadaniem dzieci rzucają cień na każdy aspekt życia. 
Chyle czoła przed ludźmi, którzy potrafili pogodzić się z niemożliwością posiadanie potomstwa. Którzy umieją odpuścić.....ja nie wiem, co będzie dalej.

Ciężko mieć nadzieję, nie bardzo wiem, skąd ją czerpać....
Powód przyjęcia do szpitala : niepłodność. To jedno słowo, tak realnie napisane odebrało mi całą nadzieję. 
Wszystko toczy się jak w zwolnionym filmie.
Wciąż robimy to co zawsze, wciąż z tą samą radością i pasją. 
Życie toczy się normalnie, tylko to codzienne mierzenie temperatury przypomina...gdzieś z tyłu głowy wciąż kołaczą się myśli - dni płodne, seks i tak się nie uda, dni niepłodne.....kiedy miesiączka...
I znów to samo !!!
Czekanie - to stan którego nienawidzę. Wciąż czekam na COŚ...
Na badania, na pobyt w szpitalu, na miesiączkę ! Na wizytę w klinice...

Na ostatniej wyprawie rowerowej spotkałam na łące bociany. Zbierają się w sejmiki przed odlotem do ciepłych krajów. Było ich chyba ze dwieście....
Fantastyczny widok. 
Złożyłam zamówienie. Na jedno zdrowe dziecko :)
Tym razem naprawdę zrobiłam już WSZYSTKO, aby zostać mamą.

Oby do wiosny :D



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz