Przyszła niechciana, ale niestety, spodziewana miesiączka.
Mogę powiedzieć, z typowym polskim czarnowidztwem - ZNÓW nam się nie udało.
Wczoraj byłam w dole, czarnym dole, który wchłaniał mnie, moje nadzieje, pozytywne myślenie i optymizm.
Kłótnia z T. o "byle gówno". To takie typowe, ZNP, dół emocjonalny i wychodzi ze mnie jędza.
Myślę, że mogę sobie na to pozwolić. Ten jeden dzień, wykrzyczeć i wypłakać złe emocje.
Dziś jest już odrobinę lepiej psychicznie, zniechęcenie przytępia złość.
Fizycznie jednak kiepsko.
W poniedziałek kolejna wizyta w szpitalu, badania, nawet nie wiem już jakie, rezerwa jajnikowa i hormony. Do środy poleżę, odpocznę, poczytam książki.
Znów będziemy o krok bliżej wizyty w klinice. Mam nadzieję, że we wrześniu pojedziemy z potrzebnymi wstępnymi badaniami.
Chyba najgorsza jest wciąż niewiedza, co nam dolega. Niby nasienie gorszej jakości, ale po lekach i poprawie jakości "wojowników" ciąży wciąż brak.
Człowiek musi walczyć aby nie obwiniać się nawzajem. Nie wiem, czy wolałabym wiedzieć, że to moja lub T wina. Albo nasza wspólna.
W każdym razie, niewiedza jest najgorsza!!
Na wrzesień planuję pierwszą wizytę w ośrodku adopcyjnym. W tym o którym myślimy, szkolenia odbywają się dwa razy do roku, może uda się załapać na szkolenie w tym roku. A potem się zobaczy.
Dobrze, że cała reszta życia jakoś kula się do przodu, zmagamy się tylko z tym jednym problemem.
To chyba dzięki temu, że mamy inne zajęcia jeszcze się jakoś trzymamy.
A że zajęcia są aprobujące to i czasu nie ma na myślenie.
Wpadłam na szatański pomysł.....jako, że mam mieć monitorowany cykl, a to wielka ulga, kiedy nie muszę sama pilnować kiedy są "TE' dni, bardzo chciałabym poprosić lekarza, aby monitorował nam późniejsze cykle też.
Mogłabym przestać mierzyć temperaturę i codziennie myśleć, że to już, lub jeszcze nie....może wprowadziłoby to do naszego sztywnego życia seksualnego odrobinę szaleństwa.... ;)
Inne aspekty życia są dość szalone, praca, dom, aktywności fizyczne, sprawiają, że brak nam czasu...
Wkrótce zakończy się upalne lato i znów wrócimy do regularnego biegania...
Czyli do normy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz