piątek, 8 sierpnia 2014

2 dc

Temperatura spadła.
Przyszła niechciana, ale niestety, spodziewana miesiączka.

Mogę powiedzieć, z typowym polskim czarnowidztwem - ZNÓW nam się nie udało.

Wczoraj byłam w dole, czarnym dole, który wchłaniał mnie, moje nadzieje, pozytywne myślenie i optymizm. 
Kłótnia z T. o "byle gówno". To takie typowe, ZNP, dół emocjonalny i wychodzi ze mnie jędza.
Myślę, że mogę sobie na to pozwolić. Ten jeden dzień, wykrzyczeć i wypłakać złe emocje. 

Dziś jest już odrobinę lepiej psychicznie, zniechęcenie przytępia złość.
Fizycznie jednak kiepsko. 

W poniedziałek kolejna wizyta w szpitalu, badania, nawet nie wiem już jakie, rezerwa jajnikowa i hormony. Do środy poleżę, odpocznę, poczytam książki.
Znów będziemy o krok bliżej wizyty w klinice. Mam nadzieję, że we wrześniu pojedziemy z potrzebnymi wstępnymi badaniami.
Chyba najgorsza jest wciąż niewiedza, co nam dolega. Niby nasienie gorszej jakości, ale po lekach i poprawie jakości "wojowników" ciąży wciąż brak.
Człowiek musi walczyć aby nie obwiniać się nawzajem. Nie wiem, czy wolałabym wiedzieć, że to moja lub T wina. Albo nasza wspólna. 
W każdym razie, niewiedza  jest najgorsza!!

Na wrzesień planuję pierwszą wizytę w ośrodku adopcyjnym. W tym o którym myślimy, szkolenia odbywają się dwa razy do roku, może uda się załapać na szkolenie w tym roku.  A potem się zobaczy.

Dobrze, że cała reszta życia jakoś kula się do przodu, zmagamy się tylko z tym jednym problemem.
To chyba dzięki temu, że mamy inne zajęcia jeszcze się jakoś trzymamy. 
A że zajęcia są aprobujące to i czasu nie ma na myślenie.

Wpadłam na szatański pomysł.....jako, że mam mieć monitorowany cykl, a to wielka ulga, kiedy nie muszę sama pilnować kiedy są "TE' dni, bardzo chciałabym poprosić lekarza, aby monitorował nam późniejsze cykle też. 
Mogłabym przestać mierzyć temperaturę i codziennie myśleć, że to już, lub jeszcze nie....może wprowadziłoby to do naszego sztywnego życia seksualnego odrobinę szaleństwa.... ;)

Inne aspekty życia są dość szalone, praca, dom, aktywności fizyczne, sprawiają, że brak nam czasu...
Wkrótce zakończy się upalne lato i znów wrócimy do regularnego biegania...
Czyli do normy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz