wtorek, 30 grudnia 2014

34 dzień cyklu.....

Boję się.....
Cieszę się....
Stresuję....
Nie dowierzam....
Cieszę się.....
Nic nie czuję.....

Dziś 34 dzień cyklu.
18 dzień po zapłodnieniu
13 dzień po transferze 2 zarodków (blastocyst, tak "TO" się fachowo nazywa.

Wynik badania bHCG z 3 dpt - 1,2 ml
Wynik badania BHCG w 6 dpt - 34 mlU/ml
Wynik badania bHCG w 10 dpt - 255 mlU/ml
Wynik badania bHCG z wczoraj, 12 dpt -  783 mlU/ml

Święta minęły w fajnej atmosferze....sami nie wiemy czy już można się cieszyć, czy cieszyć się dopiero na zakończenie I trymestru, czy dopiero po porodzie.

Od 12.12.2014 - dni pamiętam jak przez mgłę i to wcale nie z powodu leków....pobranie - udało się pobrać 5 komórek....
mało, to czy dużo ???? Stres...
Przez 5 dni nie wiadomo było, czy pobrane komórki uda się zapłodnić, czy przeżyją, czy będą się, one tez zapłodnione zarodki rozwijać....
W dniu transferu okazało się, że 3 z nich są świetne. W najlepszym stadium rozwoju, bardzo dobrze rokujące.
Dwa zostały podane.
I  znów zaczął się stres....czy się zagnieżdżą, czy przeżyją, czy będą się rozwijać....
I najgorsze w tym wszystkim to, że człowiek nic nie czuje...

Nic z tych rzeczy co to inne piszą, że zaraz po bzykanku, mają mdłości, że śpiące, że blebleble....
Wspominałam już, że w tym przypadku fora internetowe to SAMO ZŁO ????
Ja nie czuję nic.

Pierwsze badanie - po 3 dniach, tylko po to aby sprawdzić poziom hormonów - decyzja - zwiększamy dawkę końską na dawkę mamucią...
Drugie badanie - od momentu oddania krwi do opublikowania wyniku na stronie - 3 godziny mdlącego stresu, zaciskania palców i wpatrywania się we wciąż odświeżaną stronę portalu na malutkim ekranie telefonu (dziękuję za smartfony z dostępem do internetu - paraliżujący stres odczuwałam tylko 3 godziny !!!)
Jest - 34 ... Śmiałam się i płakałam jednocześnie, najpierw radość i euforia, która natychmiast zmienia się się w paraliżujący strach, czy zagnieżdżone zarodki będą się rozwijać, czy przeżyją

I taki rollercoster przez całe święta...kolejny wynik, beta wzrosła, lekarz podczas konsultacji telefonicznej na moje pytanie, czy wynik 255 to ciąża, spokojnym głosem odpowiada, że tak , to CIĄŻA BIOCHEMICZNA....
I znów paniczny strach ściska mi gardło, bo to hasło kojarzy mi sie tylko z poronieniami...
Lekarz tłumaczy tonem znużonym (przecież dla niego, to oczywiste, dla mnie też POWINNO być oczywiste), że ciążą biochemiczna nazywa się ciąże wykrytą tylko za pomocą hormonów z surowicy, niepotwierdzoną badaniem USG z wykrytym pęcherzykiem ciążowym.
Niby wytłumaczył - fora internetowe to SAMO ZŁO, hasło ciąża biochemiczna kojarzyć mi się już zawsze będzie z ciążą zagrożoną...
W domu płacz, stres.... 
Tym razem zmolestowałam w niedzielę mojego lekarza, wprosiłam się na kolejne badanie bHCG po 24 godzinach.
Po prostu musiałam się przekonać, że przyrasta, bo póki co tylko to oznacza prawidłowy rozwój pęcherzyka.
Przyrost jest, ładny, duży.....na usg pęcherzyk jeszcze niewidoczny, ale jest na zbyt szybko, to dopiero maksymalnie 9 dzień od zagnieżdżenia, a minimalnie 7 dzień. Zbyt szybko
Mam nadzieję że tym razem wytrzymam w spokoju do 05.01. 2015 i wizyty z USG w Klinice, mam nadzieję, że pęcherzyk będzie widoczny....

Normalnie rodzice zaczynają martwić się o swoje dzieci trochę później...

Kiedy czuję ból brzucha to się martwię, jeszcze bardziej się martwię kiedy brzuch mnie nie boli....
Pan Mąż odczuwa do bardzo podobnie, stresujemy się oboje, choć on stara się być tym, który mnie uspokaja, jak mam prawo do panikowania, on nie :)

Człowiek, dla upragnionego szczęścia jest w stanie przeżyć wiele...





4 komentarze:

  1. Leemonciu - przeczytałam Twojego bloga jednym tchem. Trzymam podwójnie kciuki za małe dwa gnojki, albo jeszcze lepiej gnojka i gnojke (wiem zabrzmiało paskudnie ;-))
    goska03

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję goska...
      Tym razem mamy nadzieję, że będzie i gnojek i gnojka (brzmi fajnie :)
      To nie są śliczniusie fasolki, dzidziusie... Bez względu jak bardzo człowiek je kocha, dzieciaki są, jakie są

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. ...no mój od początku jest "dziadem" i śliczny po urodzeniu to nie był ;-)

    OdpowiedzUsuń