niedziela, 31 sierpnia 2014

Badania hormonalne, guzek i biopsja

Już po kolejnej wizycie w szpitalu. Po kolejnych badaniach.
Wszystkich hormonalnych, badaniu rezerwy jajnikowej i nie wiem czego tam jeszcze....
 Również takich, których się nie spodziewałam.
Pobyt w szpitalu był znośny. Ciekawa współlokatorka, dużo żartów, choć sytuacja może nie była szczęśliwa - koleżanka z podejrzeniem ciąży pozamacicznej :(

Mnie został utoczone hektolitry krwi. O różnych godzinach, rano, we dnie, z wieczora, o północy. Na czczo, po glukozie.... W drugim ( z trzech) dni pobytu, czułam się dość słabo, w końcu pielęgniarki - wampirzyce dość skutecznie mnie wyciszyły... Poza tym zbiórka dobowa moczu. 
Czyli siusianie do wielkiego słoja i zbieranie moczu przez całą dobę. 
Słoik stał na oknie w toalecie dla pacjentek. Mało komfortowe.... Siusianie do niego również mało przyjemne. Ale z moczu również badany jest jakiś hormon...więc nie było wyjścia... 

Wg opinii lekarzy, wprowadziłam trochę słońca, świeżego powietrza i humoru na oddział... 
Ja inaczej nie potrafię.... Z każdej sytuacji muszę wyciągać tylko pozytywy. Choć czasem nie jest łatwo. 

Drugiego dnia pobytu, MÓJ lekarz pogadał ze mną od serca....dało mi to wiele nadziei.....to taki mój osobisty ginekolog-psycholog... Rozmowa z nim zawsze podnosi mnie na duchu :D

Tym razem pamiętałam, aby wspomnieć  o czymś co odkryła na początku roku. Na krótko przed inseminacją. 
W sumie przez zabieg, zapomniałam poinformować o tym fakcie ówczesnego ginekologa... Potem przy każdej wizycie  u doktora S. chronicznie zapominałam. Aż do tego popołudnia....

Przypomniałam sobie o guzku w piersi....prawej. Lekarz bez mrugnięcia okiem zlecił USG na oddziale radiologii. Badanie miało odbyć się na drugi dzień w południe.
To była długa noc, stresujący poranek.
Badanie od początku przebiegało nie najlepiej. Pani Radiolog drapała się w głowę, oglądała ekran pod każdym kontem, obadała pierś z każdej strony, aż w końcu (bez słowa) wyciągnęła telefon i zaczęła dzwonić.
W chwilę potem do pokoju wszedł lekarz radiolog. I się zaczęło.....nad głową zaczęły latać słowa wyroki - biopsja, szpital onkologiczny, bezwzględne badanie.....
Zaparło mi dech....zapomniałam języka w gębie....

"Piersi o utkaniu tłuszczowo-gruczołowym. W piersi prawej, na godz. 10 widoczna zmiana lita o policyklicznych zarysach o wymiarach 17x14 mm - wskazana BAC. Poza tym guzków litych i torbieli nie uwidoczniono. Węzły chłonne pachowe niepowiększone. Skóra w normie"

Na szczęście byłam umówiona z ginekologiem na omówienie badania.
Z wynikiem w ręku przeleciałam przez szpital.... Lekarz długo starał się mnie uspokoić...że to RACZEJ nic poważnego, ale biopsję dobrze zrobić, żeby mieć PEWNOŚĆ.
....zakazał szukania innego szpitala, niż tylko Szpital Onkologiczny w Bydgoszczy. 
Jego zdaniem, oni są najlepsi. 
Pół godziny rozmowy, litry łez i jakoś się pozbierałam.
Trochę popłakałam podczas rozmowy z rodzicami....no i jak zobaczyłam małżonka.
Jeszcze tego samego dnia, szwagierka zarejestrowała mnie do kliniki leczenia piersi w szpitalu onkologicznym. Na 29.08.2014.
Dwa tygodnie..... 

Dziś już po badaniu i biopsji... Miałam szczęście trafić na kolejnego świetnego lekarza... Nazwisko mojego ginekologa prowadzącego dużo pomogło, jak i to, że Onkolog wywodzi się z sąsiedniej wsi...
Potraktował mnie priorytetowo.  Po badaniu ( ręcznym) lekarz uspokoił mnie, że on nie wnioskuje NIC POWAŻNEGO. Biopsję jednak wykonamy, bo to "kropka nad i"
Biopsję miałam jeszcze tego samego dnia.
Jak zwykle strach ma wielkie oczy, 
BAC - Biopsja aspiracyjna cienkoigłowa (BAC, punkcja)
BAC nazywa się metodę pobierania materiału komórkowego (cytologicznego) poprzez nakłucie guza cienką igłą. Dzięki zmniejszonej łączności, która cechuje utkanie tkankowe większości nowotworów, bez trudu aspiruje się (zasysa) do światła igły komórki z litych guzów rozrastających się w głębi tkanek. Biopsję cienkoigłową stosuje się do ustalenia rozpoznania wyczuwalnych i niewyczuwalnych guzów. W przypadku guzów niewyczuwalnych biopsję wykonuje się pod kontrolą badań topograficznych (obrazowych) np. tomografii komputerowej (TK), mammografii, scyntygrafii, ultrasonografii (USG). Jest to tzw. biopsja celowana (lub inaczej: selektywna, wybiórcza).


Ukłucie nie bolało prawie w ogóle. Lżej niż zastrzyk... Trwało kilka sekund. Sam zabieg może ze 3 minuty. Po badaniu nie odczułam żadnego dyskomfortu. Super.
Wynik histopatologiczny w najbliższą środę, a we czwartek 04.09.2014 kolejna wizyta u Onkologa ( sam mnie już zarejestrował - tak....... po znajomości, a może na ładne oczy/piersi :)

Na wyniki badań hormonalnych czekam jeszcze jakiś tydzień...czyli dokładnie tyle, ile według ginekologa, na potwierdzenie ciąży. Ponad tydzień temu robiliśmy monitoring cyklu,
pęcherzyk ładnie dojrzał, ednometrium dobrze się powiększyło.....Podziałaliśmy z Małżem, mam nadzieję -  skutecznie... no i...
dostałam nakaz pozytywnego myślenia....czyli .....wierzymy, że tym razem się uda.... i kolejna wizyta u Gina o to, aby przekazać mu dobre wieści, że nie dostałam miesiączki, że test pozytywny i że badamy BETĘ HCG

To był ciężki miesiąc, cieszę się, że się kończy, że zaczynamy ostatnią, najpiękniejszą fazę lata.
Na zakończenie lata, zafundowaliśmy sobie świetny koncert "Sabatonu"
Było odlotowo. Wyskakałam z siebie cały stres, bawiłam się cudownie.... I mam nadzieję, że to był pierwszy koncert naszego Dzieciora :)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz